niedziela, 10 maja 2009

Klasztor sw.Katarzyny

http://www.rp.pl/artykul/235168,238745_W_kolejce_na_gore_Synaj.html

W kolejce na górę Synaj

Regina Skibińska 23-12-2008, ostatnia aktualizacja 23-12-2008 16:38

Air taxi, air taxi – krzyczą właściciele wielbłądów. Wijący się coraz wyżej wąż świateł pokazuje drogę na Górę Mojżesza.

Pierwsze promienie słońca oświetlają pustynny krajobraz Synaju
autor zdjęcia: Regina Skibińska
źródło: "Rz" Online
Pierwsze promienie słońca oświetlają pustynny krajobraz Synaju
Klasztor św. Katarzyny
autor zdjęcia: Regina Skibińska
źródło: "Rz" Online
Klasztor św. Katarzyny
Wschód słońca na Górze Mojżesza
autor zdjęcia: Regina Skibińska
źródło: "Rz" Online
Wschód słońca na Górze Mojżesza

Wycieczka – dla niektórych pielgrzymka na Górę Mojżesza (2285 n.p.m.)– rozpoczyna się około 2 w nocy na parkingu niedaleko klasztoru św. Katarzyny. Kwitnie handel, nieodpowiednio wyposażeni turyści mają ostatnią szansę, żeby zaopatrzyć się w latarkę i wełniane ponczo. Przed wejściem na szlak każdy musi przejść przez bramkę magnetyczną.

Krzyczący i depczący sobie po piętach ludzie, motywowani niską temperaturą szybko startują pod górę. Nad nami rozgwieżdżone niebo, gdzieś z pustyni słychać pisk lisa. Przy drodze czekają wielbłądy. - Air taxi, air taxi - krzyczą ich właściciele. Szczęśliwi posiadacze latarek nie potykają się o kamienie i nie wdeptują w pozostałości po „taksówkach”.

Góra Horeb, w Biblii nazywana też górą Synaj, a obecnie Górą Mojżesza, jest miejscem pielgrzymek poczynając od czasów pierwszych chrześcijan, którzy utworzyli małe wspólnoty monastyczne w jej okolicach w III-IV wieku. Pierwsza spisana relacja z pielgrzymki na górę Synaj pochodzi z ok. 381-385 r., kiedy to pochodząca prawdopodobnie z terenów obecnej Hiszpanii mniszka Egeria (Aetheria) opisała swój pątniczy szlak po Ziemi Świętej w dziele znanym jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta.

Tu Mojżesz otrzymał Dekalog

Dzisiejsza wycieczka niewiele ma wspólnego z pielgrzymką galicyjskiej mniszki. Na prowadzącej łagodnie pod górę drodze co kilkaset metrów jest barek z gorącymi napojami i słodyczami, przewodnicy zorganizowanych grup co chwila zbierają swoją trzódkę. - Itaaaka, Itaakaa! - Princessaaa, Princessaaaa!

Ostatnim etapem jest 750 kamiennych schodów. Osoby ze słabszą kondycją co chwila przystają, za nimi tworzy się korek. Giewont w szczycie sezonu to jest nic w porównaniu z tłumem szturmującym w nocy górę Synaj, zupełnie jakby ludzkość chciała zrekompensować sobie biblijny zakaz zbliżania się do Góry Synaj. W ścisku i wielojęzycznym gwarze, zdominowanym przez rosyjski i polski, trudno unaocznić sobie znaczenie tego miejsca dla wyznawców trzech głównych monoteistycznych religii.

Nie jest pewne, czy Góra Mojżesza to rzeczywiście jest miejsce biblijnej góry Horeb, gdzie Mojżesz miał otrzymać od Boga dziesięć przykazań. Uczeni ciągle spierają się o trasę exodusu Izraela przez półwysep Synaj, typując któryś z trzech alternatywnych szlaków, nazywanych północnym, środkowym i południowym. Ponieważ nie jest znana trasa przejścia Izraela, nie jest też pewna lokalizacja góry Synaj, jednak uczeni wskazują, że jest to prawdopodobnie obecna góra Mojżesza lub któraś z gór w jej okolicy.

Kilkadziesiąt metrów przed szczytem ostatnie knajpki, sklepy z pamiątkami i... wypożyczalnie koców. Na wierzchołku jest lodowato. Teraz trzeba znaleźć odpowiednia miejscówkę, wygodną, przytulną i z widokiem na wschód słońca, który ma nastąpić za półtorej godziny. Stosunkowo nieduża „oferta” wygodnych miejsc jest przyczyną tak wczesnego startu większości wycieczek. Maruderzy, którzy docierają na górę w ostatniej chwili przed wschodem, nie mogą liczyć na dobre miejsce do robienia zdjęć.

Wreszcie pogrążonych w półśnie turystów wybudzają pierwsze promienie słoneczne i z ciemności wyłaniają się puste rudawe kamienne szczyty. Krajobraz jest księżycowy, a okolica jest ponura – gdzie okiem sięgnąć, tam ani śladu roślinności. Na samym szczycie jest nieduży meczet i kaplica pw. Trójcy Św., wybudowana w 1934 r. na miejscu dużej bazyliki ufundowanej przez cesarza Justyniana w VI w., zniszczonej przez fatymidzkiego kalifa w XI stuleciu.

Pół godziny później wierzchołek góry pustoszeje. Po uwiecznieniu Synaju o wschodzie słońca turyści zbierają się do powrotu. Na szczycie zostaje tylko uczestnicząca we mszy św. Grupa Polaków.

Zejście jest trudniejsze niż wejście. Decydujemy się na krótszą, ale i bardziej stromą drogę. Osoby z lękiem wysokości dopiero teraz, gdy coś widać, zaczynają się bać, śliskie półbuty i trampki utrudniają schodzenie. Wąż ludzi powoli snuje się po stromych stopniach na dół, do klasztoru św. Katarzyny.

Klasztor oszczędzony przez muzułmanów i obrazoburców

Należący do prawosławnych Greków przybyłych z góry Atos, klasztor św. Katarzyny to miejsce niezwykłe. Najstarszy nieprzerwanie działający klasztor chrześcijański, zbudowany został na polecenie cesarza Justyniana między 548 a 565 r. w miejscu kaplicy postawionej w 330 r. przez św. Helenę (matkę cesarza Konstantyna) według legendy – w miejscu krzaku gorejącego u stóp góry Mojżesza. Klasztor przetrwał konkwistę muzułmanów dzięki specjalnemu „immunitetowi” otrzymanemu przez mnichów od Mahometa. Kopia dokumentu po dziś dzień przechowywana jest w klasztorze. Muzułmanie odcisnęli tu swoje piętno i na terenie klasztoru w XII wieku wybudowali meczet. Jest to jedyny meczet na świecie znajdujący się w obrębie murów klasztornych.

Klasztor przetrwał też ruch ikonoklastów, szerzący się w Kościele w VIII i IX w. Ikonoklaści sprzeciwiali się kultowi ikon oraz świętych obrazów i niszczyli je na szeroką skalę. Dzięki temu, że nie dotarli na półwysep Synaj, w klasztorze św. Katarzyny możemy podziwiać ikony pochodzące z VI wieku.

Cześć ikon znajduje się w słabo oświetlonym narteksie bazyliki Przemienia Pańskiego, przydały się więc latarki zabrane na wycieczkę górską. Mozaiki w bazylice wykonane zostały na zlecenie cesarza Justyniana. Najpiękniejsza z nich przedstawia biblijną scenę Przemienienia Pańskiego

Pozostałe ikony udostępnione są w muzeum, pomijanym przez większość przewodników wycieczek. Mam szczęście – oprócz mnie nie ma teraz nikogo. Życzliwi pracownicy chętnie opowiadają o poszczególnych eksponatach. Oprócz ikon można obejrzeć tu także arcydzieła sztuki sakralnej i manuskrypty, w tym pochodzący z V w. Rękopis Syryjski (Codex Sinaiticus Syriacus), który zawiera jedną z pierwszych kompletnych wersji czterech Ewangelii.

Największym zainteresowaniem turystów cieszy się studnia Mojżesza, gdzie miał on spotkać swoją przyszłą żonę Seforę oraz krzew uznany za krzew gorejący, w którym Bóg miał ukazać się Mojżeszowi. Krzew ten jest rośliną praktycznie niespotykaną na Półwyspie Synaj, stąd identyfikowanie go z biblijnym krzewem gorejącym. Poza murami klasztoru znajduje się kaplica czaszek, gdzie poukładane są kości zmarłych zakonników, pogrupowane według części ciała: osobno kości nóg, osobno rąk, osobno czaszki i inne kości.

Na Górę Mojżesza i do klasztoru św. Katarzyny można pojechać ze zorganizowaną wycieczką z Sharm el-Szejk, Dahabu, Taby i Nuweiby. Dla ambitnych turystów ciekawszą opcją jest podróż indywidualna, która może być połączona z trekkingiem po górach. Obok klasztoru znajduje się hotel o standardzie turystycznym, oferujący niedrogie noclegi.

"Rz" Online

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz